poniedziałek, 30 czerwca 2014

Prolog

W gimnazjum,do szkoly jeździl ze mną autobusem pewien chlopak,który zawsze biegl do domu jak najszybciej,gdy tylko autobus
docieral na odpowiedni przystanek przy jego domu.

Codziennie się z niego śmialiśmy.Nie wiedzieliśmy,że śpieszyl się tak bo chcial mieć pewność,że jego siostra nie popelnila
samobójstwa kiedy on byl w szkole.

Pewnego dnia nie przyszedl do szkoly.Po tygodniu wrócil.Przestal biegać.

Wlaściwie wtedy go nie znalam byl on dla mnie bardzo dziwnym chlopakiem z problemami.Byl on dla mnie obojętny.Jednak on
byl inny niż myślalam.Okazalo się że nasza historia byla podobna i że dane nam bylo przeżyć razem pieklo.Żaluję że te
zdarzenia rozdzielily nas.Ta historia jest dluga i bolesna jednak ja Laura Bell opowiem wam ją gdyż jest to ważne by ten
nieznany wam chlopak Dominik stal się bohaterem którym jest.Nigdy nie dowiedzialam się co wlaściwie się z nim stalo wiem
jednak że byl dzielny i że wiele razy mi pomógl.

''Ku pamięci Dominika który oświecal nawet najciemniejszą drogę''

Sobota 08.02.2016
Moje urodziny byly do bani z resztą jak zawsze.Nigdy nie luilam gdy ktoś skladal mi życzenia.Nie chcialam siedzieć z
pijanymi rodzicami w domu więc szwędalam się po okolicy.Kiedyś bylo lepiej gdy moja siostra jescze z nami mieszkala.Gdy
jednak się wyprowadzila moi rodzice stali się bardziej agresywni a przynajmniej mama.Kocham swoich rodziców jednak potrafili
po pijaku się klocić a nawet mnie uderzyć.Nie bylam zwykla dziewczyną zawsze farbowalam wlosy na nie typowe kolory.Ludzie
nie za bardzo mnie lubili ale się tym nie przejmowalam.Bylo gdzieś po pólnocy kiedy trafilam do ślepego zaulka.Wtedy pierwszy
raz nasze drogi się skrzyżowaly.W tym zaulku prawię nie stalam się ofiarą gwaltu.Nie pamiętam za dużo bo gdy jakiś śmierdzący
typek próbowal mnie rozebrać wpadl on, Dominik.Zaczeli się bić a ja nie wytrzymalam presji zemdlalam.Ocknęlam się w szpitalu
a lekarz powiedzial że gdyby nie on najprawdopodobniej zgwalcili by mnie a może i nawet zabili.Do tej pory jestem mu wdzięczna
za ratunek.Chlopak ucierpial przy pojedynku z tym zboczeńcem.Mial zszywaną rękę.Choć bardzo chcialam mu podziękować nie bylo
mi to dane bo chlopak nie chcial ze mną gadać tylko bez slowa opuścil placówkę.Wtedy pomyślalam że już go nie zobacze i że
nigdy mu nie podziękuje.Okazalo się jednak że mój wybawca chodzi ze mną do szkoly i że to ten sam chlopak z którego prawię
codziennie się śmiali.Nikt jednak już tego nie robil po śmierci jego siostry.Gdyby wiedzieli że zachowywal się jak debil
bo bal się o siostre pewnie nikt by się nie śmial.Ale kto mógl o tym wiedzieć?